Fragment „Jeruzalem” z okazji Wielkiej Soboty

Wielka Sobota – W Kościele rzymskokatolickim dzień ten jest dniem wyciszenia i oczekiwania na przyjście Chrystusa.
No to czekamy na przyjście Chrystusa, opisane również w opowiadaniu „Jeruzalem” ze „Zwierzyny”. Tam jest to jednak zupełnie inne przyjście.
Zachęcam do zapoznania się z fragmentem tegoż tekstu:
 

___________________________________________
— Co mam z nią zrobić? — spytałem Ojca.
— A kogo to obchodzi?…
— Co stawało się z innymi kobietami, które mu przyprowadzałeś?
— A kogo to obchodzi?!
Ojciec chodził wkoło, nie wiedział, co ma ze sobą począć. Starał się powstrzymywać łzy, lecz te same cisnęły mu się do oczu.
— Nikt tego nie wie — odpowiedziałem. — Ale chciał ich. Chciał ich jak najwięcej.
— Na co bogu kobiety? – spytała Miriam.
— TO JA JESTEM BOGIEM! NIE ON!
— Co mam z nią zrobić, Ojcze?
— Nie wiem… Zabij, zjedz, ożeń się z nią.
— Nie ma kości… — zauważyła Miriam. — Zjadał je w całości? Spalał?
— Teraz zabija.
— Od kiedy mu je przyprowadzaliście?
— Od zawsze. Odkąd go stworzyłem. — Ojciec chyba się już uspokajał.
— Mówiłeś, że to Ojciec decyduje, co on dostaje w zamian. Właściwie… po co nagradzać kogoś za śmierć? — prychnęła.
— Pierwszy raz uciekł sam, pamiętam o tym.
— A drugi?
Ojciec popatrzył na nas, wahając się chwilę.
— On… jest moim synem. Robi wszystko to, co mu nakażę. Tak go stworzyłem. A ludzie… Oni mnie nie kochają. Raz chciałem im wytłumaczyć, że nie tędy droga, ale…. wtedy Go zabili. To ja im na to pozwoliłem, chciałem, żeby w końcu do mnie wrócił, tutaj, bo zbyt dobrze czuł się w ludzkim ciele. Musiałem wymyślić coś innego…
— A co z kobietami?
— On nigdy nie miał prawdziwej matki. Raz przyprowadziłem mu jedną kobietę, był zadowolony. Ale potem ona po prostu umarła. Każde kolejne umierały, jakby wysysał z nich życie. I nadal chciał matki…
Ojciec w tajemniczy sposób patrzył się na Miriam.
— Jaką teraz przybrał postać?
— Jaką teraz nadałeś mu postać? — poprawiła mnie Miriam.
— Nawet nie pytajcie… — Ojciec odwrócił się i odszedł. — Jutro się dowiecie… Jeżeli w ogóle jeszcze będziecie żyć.
Jeruzalem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *